niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 3

Nazajutrz Hermiona obudziła się w łóżku, przykryta czerwonym kocem. Przecierając oczy, spojrzała na łóżko obok, ale Snape'a tam nie było. Ubrała na siebie jeansy oraz różową podkoszulkę, a na nią zarzuciła bluzę. Rozpuściła włosy i wyszła z namiotu.
Pogoda dziś była niesamowita. Niebo było przejrzyste, a słońce świeciło jak jeszcze nigdy. Oddalając się nieco od namiotu dostrzegła Snape'a, który siedział przy ogromnym drzewie, ubrany jak zwykle w czarne szaty. Wyciągnął  książkę i zaczął zapisywać jakieś notatki. Najwyraźniej było to coś w rodzaju pamiętnika. Nie zdążyła dostrzec nic więcej, gdyż zawsze ponury Snape spojrzał na nią i przez chwilę przyglądał się jej, podnosząc lekko kąciki ust. Hermiona wpatrywała się przez chwilę w jego niesamowite, czarne oczy, po czym uśmiechnęła się i podeszła bliżej.
- Mogę wiedzieć, co pan pisze, profesorze?
Snape spojrzał na nią marszcząc brwi powiedział:
- Ta informacja nie jest ci do niczego potrzebna. Lepiej idź się poucz, bo jak wrócimy, zrobię test z eliksirów.
Głupi nietoperz, to już nawet o nic nie mogę zapytać?, pomyślała, po czym postanowiła pójść na krótki spacer.
- Gdzie pani idzie?
- Idę na krótki spacer. Jest przepiękna pogoda, więc dlaczego miałabym marnować taki dzień?
- Juz zapomniałaś, Granger, jak Zakazany Las jest niebezpieczny? Nigdzie się stąd nie ruszasz sama! – krzyknął Snape, wstając i podchodząc do Hermiony.
- No, to musi iść pan ze mną, profesorze €“ powiedziała z uśmieszkiem, wpatrując się w Snape'a.
- Jeśli nie pójdę z tobą, to i tak pójdziesz sama, więc nie mam wyjścia €“ westchnął poirytowany.
Hermiona jeszcze raz spojrzała w oczy Snape’owi i ruszyła przed siebie.
Po drodze minęli kilka jednorożców i innych zwierząt. Jak to w Zakazanym Lesie, wszystko wydawało się takie straszne i mroczne. Droga, którą szli, była bardzo długa. Gdy wchodzili bardziej w głąb lasu, robiło się coraz ciemniej. Dziwne zwierzęta co chwila przelatywały nad ich głowami, a w oddali słychać było przeraźliwe odgłosy.
Pogoda zmieniła się gwałtownie. Była gęsta mgła, przez którą nie było widać prawie nic, poza kilkoma drzewami. Hermiona nieco się bała, ale nie pokazywała tego po sobie, żeby nie wyjść na tchórza.
- Powinniśmy wracać, nie wiadomo, co może nas tu spotkać €“ powiedział Snape.
- Czyżby pan się bał? €“ powiedziała z zadziornym uśmieszkiem
- Ja myślę, że to pani się boi, bo od kilku minut ściska pani moją rękę.
- Przepraszam, nie zauważyłam € powiedziała, po czym szybko puściła rękę Snape'a.
Odwrócili się i ruszyli w drogę powrotną. Z daleka było widać już ich namiot. Hermiona odetchnęła z ulgą, gdy opuścili ciemne zakamarki ponurego lasu. Niebawem, gdy doszli do namiotu, spostrzegli, że coś w nim jest. Hermiona, po kompromitującej sytuacji w lesie, postanowiła zdać się na odwagę i weszła do namiotu, w celu sprawdzenia, co tam się kryje. Od razu po wejściu do niego, dostrzegła ptaka, o którym wczoraj opowiadał Snape.To  tylko centopia, pomyślała i odetchnęła z ulgą. Podchodząc powoli do ptaka w celu wypuszczenia go z namiotu potknęła się o torebkę zostawioną rano na podłodze i upadła. Było już dawno po wschodzie słońca, więc Centopia była nieruchoma, lecz miała ostre pazury i Hermiona, upadając, przejechała ręką po jednym z nich.
Snape szybko wszedł do namiotu, bo zaniepokoił go ten dźwięk. Gdy spostrzegł ptaka i leżącą nieruchomo Hermionę, szybko wziął centopię i położył przy najbliższym drzewie. Wrócił migiem do namiotu, pochylił sie nad nieprzytomną Hermioną, wziął ja na ręce i ułożył na łóżku. Przykrył jej delikatne ciało czerwonym kocem, a sam poszedł do lasu, nazbierać różnych ziół, które potrzebne mu były do uwarzenia mikstury na zadrapanie przez centopię. Musiał się bardzo namęczyć w szukaniu ich, ponieważ centopie to zwierzęta, których nie spotyka się na co dzień i trudno jest zdobyć składniki potrzebne do antidotum. Zebrał wszystko, co mu było potrzebne i uwarzywszy już miksturę podał ją nieprzytomnej Hermionie.
Po godzinie Hermiona obudziła się i nie wiedząc, co się stało, próbowała wstać z łóżka, lecz nie miała siły sie podnieść.
- Leż, musisz teraz odpoczywać, ale zapewniam, że podałem ci miksturę w odpowiednim czasie. Gdybym podał ją później, już mogłabyś nie żyć. Dlatego nic szczególnego ci nie będzie, poza osłabieniem i bólem głowy. Za godzinę powinnaś odzyskać siły.
- Nie wiem, jak panu dziękować! Gdyby nie pan, już by mnie tu nie było... Uratował mi pan życie €“ powiedziała rozkosznym głosem.
- Bez przesady, to zwykłe zadrapanie, każdy by był w stanie ci pomóc €“ burknął Snape i wyszedł z namiotu.
Mimo tego, że traktował ją jak zwykłą uczennicę, Hermiona cieszyła się, że podczas tej wyprawy będzie mogła lepiej poznać Snape'a, a nawet się do niego w jakiś sposób zbliżyć. Nie czując się jeszcze za dobrze, Hermiona zdrzemnęła się.
Godzinę później, Snape przyszedł sprawdzić, czy dobrze się czuje i czy wróciły już jej siły, by ruszyć w dalszą drogę. Wszedł do namiotu, usiadł na brzegu jej łóżka i przez chwilę patrzył na nią, odgarniając jej włosy ręką.
Hermionę obudził czuły dotyk Snape'a. Otworzyła powoli oczy. I nagle odczuła potrzebę, by podnieść się i go pocałować, ale przez jej głowę przemknęła myśl: nie możesz tego zrobić, to twój nauczyciel!
Snape widząc, że już się budzi, odsunął rękę z jej włosów, wstał i powiedział:
- Widzę, że już wróciły ci nieco siły. Przygotuj się i ruszamy.
Hermiona czuła sie juz lepiej. Wstała z łóżka i chciała pójść dalej sama, lecz nie miała w sobie na tyle siły, żeby poruszać się sama po wielkim lesie. Snape, nie chcąc tracić cennego czasu, złapał ją i wyprowadził z namiotu.
- Musimy ruszać €“ powiedział.
- Profesorze, jest coś, o czym panu nie powiedziałam. Gdy byliśmy jeszcze w Hogwarcie, znalazłam mapę. Lecz nie mogłam jej przeczytać, bo nie wiedziałam, co oznaczają te symbole.
- Daj mi ją €“ krzyknął wysokim tonem Snape.
Był zły na uczennicę, że nie pokazała mu tego dużo wcześniej, bo być może są w niej ważne informacje, które mogą doprowadzić ich do dyrektora.
- Proszę €“ powiedziała Hermiona, podając mapę Snape'owi.
Przez chwilę wpatrywał się w mapę, po czym oznajmił:
- To są nazwy krain, a to droga, która prowadzi do tego miejsca  mówił Snape, jednocześnie wskazując drogę, którą powinni teraz iść. Teraz jesteśmy w Zakazanym Lesie, czyli tutaj pokazał palcem na mapie €“ musimy skręcić w lewo i po kilkunastu godzinach dojdziemy do Meridianu.
- Nigdy wcześniej nie słyszałam o magicznych krainach, które znajdują się w Zakazanym Lesie.
- Nie słyszałaś, ponieważ ten las jest, jak sama nazwa wskazuje, ZAKAZANY. Ten, który wie, co tam jest, może wchodzić do lasu dalej niż zwykli uczniowie czy też nauczyciele. Nie wiadomo, co może być w takich krainach. Musimy ruszać, zanim się ściemni.
I ruszyli wąską ścieżką, która wiodła przez las z gęstymi krzewami i ogromnymi drzewami.
Robiło się coraz ciemniej, lecz gwiazdy i księżyc oświetlały nieco las.
- Na ten dzień kończymy. Przez twoją głupotę, Granger, straciliśmy kilka godzin€“ powiedział, wskazując na jej rękę, która była zadrapana przez Centopię. Hermiona spojrzała na niego i spuściła głowę.  Kilka kroków stąd jest Meridian, ale nie możemy iść tam w nocy, bo nie wiemy co nas tam czeka.
W pośpiechu zapomnieli wziąć ze sobą namiot, więc musieli spać pod gołym niebem.
Hermiona nie czuła się zbyt dobrze, kręciło jej się w głowie, chciała usiąść przy najbliższym drzewie, ale nie mogła do niego dojść. Snape podszedł do niej, chcąc jej pomóc.
- Niech pan mnie puści, sama sobie poradzę €“ warknęła Hermiona.
- Jak chcesz, Granger€“ powiedział, a sam pośpieszył do drzewa, stojącego kilkanaście kroków od niej, usiadł i zaczął odczytywać dalsze krainy na mapie.
Tej nocy, Hermiona szybko zasnęła, ale miała okrutny koszmar, a mianowicie śnił jej się Voldemort, który zabił Dumbledore’a i Snape'a, a potem celował różdżką w nią.
- Avada Kedavra!
Rzucił zaklęcie, a Hermiona, cała spocona, obudziła się. Od razu spostrzegła profesora, który siedział nad nią.
- Całą noc wrzeszczałaś. Nie spałem nawet minuty. Co ci się śniło? 
- Przepraszam, śnił mi się Voldemort, który zabił pana i Dumbledore’a, a później chciał zrobić to samo ze mną.
Hermiona cała drżała ze strachu, ponieważ bała się, że Voldemort mógł naprawdę zabić Dumbledore’a.
- Spokojnie, to tylko sen. On nie mógłby zabić Dumbledore’a, bo jest jeszcze słaby, a poza tym, nie ma armii  powiedział, siadając blisko niej.
Hermiona poczuła sie bezpieczna, wiedząc, że siedzi przy niej Snape. Severus, nie wiedząc, co właściwie nim w tamtej chwili kierowało i czemu to zrobił, podniósł rękę, wplótł w jej włosy i przyciągnął jej głowę do siebie, całując ją delikatnie w usta i głaszcząc jednocześnie po policzku.
Hermiona nie potrafiła opisać tego, co czuła podczas pocałunku. To było trochę podobne do motylków w brzuchu. Uśmiechnęła się, patrząc w jego czarne oczy. Po kolejnym krótkim pocałunku, Severus, wstając, otarł się o jej kolano i powiedział, że muszą już iść. Oczekiwała, że ta chwila potrwa trochę dłużej, ale słuchając profesora, wzięła potrzebne rzeczy, uczesała szybko włosy i ruszyła tuż za nim.
Po kilku minutach znaleźli sie w Meridianie. To, co ujrzeli, wprawiło ich w bezruch...
Kraina była cała pokryta świeżą trawą i przeróżną roślinnością. Pozornie wyglądała na opuszczoną, ale pozory mylą i w tym przypadku to się sprawdziło. Zza krzaków wyłoniły się małe stworzenia, ni to smoki, ni ptaki. Przed nimi widniał długi most, który wyglądał, jakby miał zaraz się rozpaść i runąć w dół. Pod mostem było średnich rozmiarów jezioro, nad którym unosiła się mgła. W oddali widać było zarysy niewysokich gór.
- No to idziemy €“ powiedziała Hermiona, spoglądając na Snape'a, którego niepokoiła niesamowita cisza.
- Będę szedł pierwszy, a ty masz iść tuż za mną i bez dyskusji.
Hermiona przytaknęła. Snape wszedł na most i już po kilku niepewnych krokach szedł śmiało przed siebie. Gryfonka szła tuż za nim, podziwiając widoki, jakie napotykała z każdym swoim krokiem.
Gdy przeszli już przez most, mogli lepiej przyjrzeć się okolicy. Przed nimi stał niewielki zamek. Wyglądał na dość stary. Hermiona spojrzała na Snape'a, po czym razem ruszyli w stronę zamku.
Wrota były otwarte, więc, wyciągając różdżki, weszli do środka. Panowała tam ponura atmosfera. Nie było żadnych przedmiotów ani istot. Jednym słowem - był całkowicie pusty.
Postanowili się tu trochę rozejrzeć. Snape poszedł na górę, a Hermiona sprawdziła dół.
- Kto śmie wchodzić do mojego królestwa?!
Hermiona odwróciła się i zobaczyła postać. Była to kobieta o bujnych blond lokach i białej lśniącej sukience.
- Dzień dobry, wasza wysokość€“ powiedziała Hermiona, kłaniając się 
- W jakim celu przybywasz?
- Uczęszczam do szkoły Magii i Czarodziejstwa. Nie przybyłam tu w złych zamiarach.
Po chwili zszedł do nich Snape, spojrzał na kobietę i zaczął opowiadać, kim są, po co przybyli i kogo szukają...
- No i tak się znaleźliśmy tutaj €“ zakończył swoją opowieść kilkanaście minut później.
- Mogłabym wam w czymś pomóc?
- Nie, sami sobie poradzimy. Mam jednak do królowej pytanie...
- Ależ oczywiście, pytaj, o co tylko zechcesz.
- Dlaczego jest tu tak pusto? Gdzie są inni mieszkańcy?
- Czarny Pan... To on wszystkich pozabijał. Ja zdążyłam się ukryć. On powróci! – krzyknęła i z płaczem uciekła do swojej komnaty.
- Co teraz zrobimy? Ona się boi, nie zostawimy jej samej.
- Zostawimy. Poradzi sobie, a teraz nie traćmy czasu na pogaduszki i ruszajmy.
Hermionie żal było kobiety. Nie chciała jej tu zostawiać samej, ale nie miała wyjścia. Oboje wyszli z zamku i ruszyli dalej.
- Następny przystanek będzie w Blandtop.
Krainy było bardzo blisko siebie położone, dlatego przejście do następnej zajęło im ledwie kilka minut. Minęli kilka drzew i znaleźli się w nowej krainie...


4 komentarze:

  1. Centopia, Severus, Hermiona, Meridian, królowa, pocałuuuuuunek ♥
    Robi się ciekawie, czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :D
    Pocałunek!!! Super :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Delikatnie odpycha to, że ni stąd, ni z owąt Severus ją pocałował. Nie za szybko? Mogłabyś wpleść opis przeżyć, uczuć, przemyśleń. Akcja toczy się zdeczka za szybko, a szkoda, widziałabym piękną przygodę, którą niestety oszpeciłaś.
    Fabułę da się przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się to właśnie miało być tak szybko i niespodziewanie , ponieważ wymyśliłam coś na następny rozdział który właśnie pisze i postaram się dziś dodać.Aczkolwiek na pewno w rozdziale 4 będzie więcej opisu uczuć itp.więc nie ma się co zamartwiać.

      Usuń